.... Posty o życiu , codziennym życiu ... O tym co w danej chwili czuje , co spotyka mnie i moich bliskich...
czwartek, 19 lipca 2012
19.07.2012
....nerwy robią swoje do poniedziałku jeszcze trochę a ja już przeżywam punkcje która nas czeka . To będzie początek tygodnia , a w piątek upragnione wyciągnięcie wejścia z jednej strony radość i długo wyczekiwany dzień a z drugiej strony ogromne obawy i nerwy nie tylko związane z samym zabiegiem operacyjnym... Tego strachu i obaw jest duzo wiecej.... w niedziele szóste urodziny mojej gwiazdeczki. W tym wszystkim najbardziej boje sie ze te urodziny nie będą takie jak by ona chciała przez chorobę straciła kontakt z duża ilością dzieci jej koledzy z przedszkola już tam nie chodzą , czasami chce mi sie krzyczeć jak na głupich pileczkach dzieci uciekają przed Natalka lub sie z niej śmieją .... Powoduje to u niej strach przed zawieraniem nowych znajomosci ...tylko w szpitalu czuje sie pewnie. Tak bardzo ja kocham , tak bardzo chciałabym by miała wszystko i czuła sie swobodnie w każdym towarzystwie . To mądra dziewczynka , ale za duzo na nią spadło jak na te sześć lat , dzieciństwo sie kończy zaczyna szkoła i powoli życie mam wrażenie ze nie było to najlepsze dzieciństwo , nie takie jakie chciałam żeby miała :((
poniedziałek, 16 lipca 2012
Dziś kolejne złe wiadomości :(
... Byłam dziś z Natalka na morfologii w szpitalu , kiedy przychodzilysmy korytarzem w stronę schodów na dół do poradni spotkałam Panią Halinke z Sebastianem . Natalka długo leżała z nim na jednej sali pomimo tego ze Sebastian to prawie dorosły facet Natalka miała z nim dobry kontakt .... kiedy go dziś zobaczyłam nogi mi sie ugiely , w przeciągu może trzech miesięcy i chemia i choroba sprawiły ze wyglada na starego schorowanego człowieka. I jedna i druga tak jakby wysłały z niego cała wodę i zostawiły kości i skórę ... szpital już go nie leczy jest pod opieka hospicjum . Kolejny raz niesprawiedliwą tragedia spotyka wspaniałych ludzi ....Nie mogę skupić sie na niczym, potwornie boli mnie głowa i do tego ta paskudna pogoda za oknem.... Jedyne co mi sie nasowa na myśl to głośno krzyczeć na tym deszczu DLACZEGO ???? DLACZEGO KRuRWA TAK JEST ....i płakać . .....widziałam post Agaty , tak naprawdę na codzień jak jesteśmy ze swoimi dziećmi nie widzimy tych wszystkich zmian które u nich zachodzą dopiero z czasem kiedy przyjrzymy sie zdjęciom tym zrobionym przed choroba i w trakcie widać jak bardzo te cholerne choroby i lekarstwa czyli trucizny zmieniają i niszczą ich organizmy. Wszystkie są tak bardzo podobne do siebie albo napomppwane woda , otyłe po sterydach ... Albo wysuszone chemia .... To takie ciężkie do zrozumienia, i tak bardzo niesprawiedliwe !!!!..... Natalka morfologie ma bardzo dobra przygotowywujemy sie psychicznie na pierwsza z czterech ostatnich punkcji która mamy mieć 23.07.2012
sobota, 14 lipca 2012
Jaka pogoda takie samopoczucie 14 i 15.07.2012
....kolejny tydzień lipca za nami, całkiem zwyczajny bez ciekawszych wątków . Dzieci zdrowe, Natalka ma dobre wyniki mowi już tylko o tym ze nie może sie doczekać kiedy wyciągną jej wejście centralne i ze marzy o wannie ciepłej wody,i o morzu. W poniedziałek wybieram sie do urzędu miasta wyrobić małemu paszport może uda nam sie wyjechać na jakiś krociutki urlop we wrześniu było by fajnie ....taki ostatni rzut na taśmę by mały jechał bezpłatnie :)).... Miedzy mną a Mariuszem duzo sie zmieniło , nie sprzeczamy sie tak często jak kiedyś powiedzialabym nawet ze coraz lepiej sie dogadujemy ... Obym tylko tego nie zapeszyla:)... Ogólnie wszystko jest jakby w normie tylko ja jestem jakaś inna tak jakbym stała Kolo tego wszystkiego obok i tylko oceniala.Wewnętrznie nie mam tego spokoju co kiedyś.... Natalke oglądam cały czas w obawie o nawrót choroby , chyba zaczynam popadać w paranoję ... W środę jak byliśmy w szpitalu spotkałam tatę chłopca , który leczył sie razem z nami ... Choroba mu sie nawrocila , ma niskie wartości i jak tylko mu sie one podwyższa muszą zrobić przeszczep . Najgorsze jest to ze nie maja dawcy , a krew pempowinowa ma tylko 70% zgodności ....widzialam sie tez z mama SyIlwi , dziewczynka ma raka kości , endoproteza w kolanie , teraz z nawrócenia w ramieniu i plucach . W czwartek miała mieć operacje ręki .... Przez głupotę pani doktor Niesyto do końca życia będzie musiała zażywać już antybiotyk .... Sylwiunia trzymam kciuki przez cały czas , tak wspaniała dziewczynka jesteś nigdy nie zapomnę jak dużym wsparciem jesteś dla dzieci na oddziale , moja Natala bardzo cię lubi :))ja tez! Wczoraj weszlam na blog pewnej dziewczyny w moim wieku z guzem mózgu , który przyplatal sie do niej jakiś czas temu i pokrzyżował jej plany na temat np chucznego wesela, nie ma dzieci bardzo dokładnie opisuje to co czuje czego sie boi .... Ona tez pyta dlaczego ??? To wszystko mnie przytłacza, a jeszcze bardziej przeraża świadomość , ze wiem co i jak i już nie idę tak naiwnie przez życie . Ostatnio trafił do nas klient , któremu spalil sie samochód , on na szczęście zdążył wysiasc , ale w tak wielkim był szoku , ze postanowił iść do lekarza zapytać czy wszystko jest wporzadku bo ma silne bóle głowy..... Ma guza mozgu.... Wczoraj klient odbieral samkchod z naprawy powiedzial ze jego znajoma , ktora poznalam w dniu kiedy trafili do nas na serwis odebrala wlasnie wyniki .... Guz poersi ....To paskudztwo jest wszędzie i jak teraz normalnie żyć cieszyć sie beztrosko i nie żyć jak na bombie zegarowej??..... Na codzień jestem twarda i nie łatwo wyprowadzić mnie z równowagi , nawet gdy usłyszałam ze natalka jest chora w 24 godziny poukladalam to sobie na tyle by być wsparciem nie tylko dla niej , ale dla reszty rodziny .... są jednak chwile kiedy najzwyczajniej mam dość i brakuje mi sił .... Mam nadzieje ze wrócę kiedyś do normalności ..... Codziennie myśle o Madzi i Jasiu , martwię sie to nieodboeranie telefonu powoduje ze przychodzą najgorsze myśli . Agata tez nie odbierała ostatnio telefonu... Może w tygodniu pojadeznow do Sandrusi i wtedy spróbuje do niej zadzwonić.... Tak bardzo boli mnie ich tragedia , tak trudne to wszystko do zrozumienia:(:(
poniedziałek, 9 lipca 2012
Dwa tygodnie chemi podtrzymujacej za nami dziś popołudniu jedziemy do szpitala na zmianę opatrunku i morfologie , bardzo bym chciała załatwić kwestie tego terminu na wyciągnięcie wejścia centralnego. Głowę mam zaprzatana praca Duzy ruch w pracy a doba tylko ma 24 godziny. Coraz częściej jednak udaje nam sie znaleść czas na to by pobyć z dziećmi i najzwyczajniej nic nie robić ... w Krakowie przy dawnym hotelu forum jest prawdziwa plaza z super lezakami i kawiarnia , która oddaje klimat nadmorkiej miejscowości ... Teraz wiem gdzie będę przychodzić zrelaksować sie zwłaszcza za lokal jest tak duzy ze nawet jak jest duzo osób to i tak jest wrażenie ze jest ich mało :)
sobota, 7 lipca 2012
Post do Malgosi L
Ten post specjalnie pisany jest dla jednej Pani , która wykorzystując swoją sytuacje zyciowa i niepowodzenia oraz rozterki życiowe próbuje przysłonic swoje oszustwa. Nie mam czasu aby zajmować sie kimś kto sam pogrąża sie w swojej głupocie , bo są sprawy ważne i mniej ważne . Nauczyłam sie ze życie prywatne ludzi których łączy jakikolwiek interes nie powinien mieć wpływu na podejmowane decyzje. Nie rozumie jak można narazić kogoś na stratę finansowa , oszukać okraść i mieć tupet by wchodzić na bloga i wypisywać takie rzeczy. Nabralam sie na Pani trudna sytuacje życiowa dlatego dostała Pani możliwość wykazaniaa sie podobno w branży w której sie zna , warunki były jasne i na papierze którego do dnia dzisiejszego nie mam . Twierdzenie o nie wypłacenia pieniędzy przechodzi Pani możliwości bo zaliczkę na mieszkanie o która prosiła Pani ze łzami w oczach Pani ode mnie otrzymała , za Czesc która Pani sobie zakupiła zapłaciłam na co mam potwierdzenie ..... i jakby tego było mało wydzwania Pani po rożnych osobach dzwoniąc i wygadujac głupoty .... To dopiero żenada , która bawi mnie coraz bardziej. Nie można nawet złością sie na kogoś tak ograniczonego i liczącego , ze może znowu ktoś sie na to nabierze, tyle ze tym razem tak nie będzie. Dowody i świadkowie czekają , a jedyne co mnie powstrzymuje przed kopaniem leżącego to fakt ze sama sie Pani pogrąża . Nie bawi mnie znęcanie sie nad ludźmi takimi jak Pani i mimo ze straciłam przez Panią pieniądze ... To są tylko pieniądze. Mój błąd polega na tym , ze jeszcze czasami udaje mi sie nabrać na oszustwa ludzi , którzy swoją ciężka sytuacja wykorzystują dobroć innych. Od 28 czerwca minęło sporo czasu kończą sie pomysły na dziecinne psikusy. Jak to Pani ujęła rożne są punkty widzenia , szkoda ze zamiast przyznać sie do błędów i przede wszystkim rozmawiać szczerze zaczęła Pani prowadzić jak zwykle swój monolog , który jak zwykle miał pokazać ze mimo iż nie ma Pani racji to i tak twierdzi ze ma. To nie ja udawalam inteligentna stojąc 20 min przed drzwiami mając w ręce klucze i nie dzwoniąc mając telefon. Na moim blogu nie napiszesz już wiecej zadnej nie prawdziwej informacji i chce żebyśmy zrozumiały sie jasno wszystko ma swoje granice II mimo strat na które mnie Pani narazila mam na to by iść do sadu.Był tez gdzieś wątek o resocjalizacji proponuje zacząć od bliskiej Pani osoby, dla niego rownież mam ciekawe informacje.Sprowokowac sie napewno nie dam i z pewności nie wykorzystuje choroby swojego dziecka , nawet przez myśl mi to nie przechodzi . Pracuje cieżko nie po to by utrzymywać ludzi , którzy za darmo chcą pieniądze i nie maja pomysłu na swoje życie , wykorzystujac zaufanie ktore dostaje sie na wstepie polegajace na wolnej rece w podejmowaniu decyzji dotyczacej powierzonego obowiazku. Co do rzeczy , ktore mi Pani zarzuca odnosnie oszukiwania klientow korzystajacych z moich uslug i przypadkowosci klientow zagranicznych moge zapewnic ze obroty w firmie mowia same za siebie . Gdyby to co Pani napisala znalazlo odzwierciedlenie w rzeczywistosci to w dobie swiata , ktory nas otacza osoba , ktora czuje sie oszukana lub w jakikolwiek pokrzywdzona ma prawa z ktorych nie tyle co moze a powinna skorzystac . Na codzień od 14 lat pracuje i spotykam rożnych ludzi , w telefonie ponad 3000 tys kontaktów ludzi na których mogę liczyć i na pewno wynika to z zupełnie innych zachowań niż te które mi Pani zarzuca. Blog to jedyne miejsce w którym nie pozwolę by ktoś a już z pewnością obca mi osoba zakłócala spokój mojej duszy.... Mimo wszystko życzę powodzenia , ja urazu nie czuje bo straciłam tylko pieniądze .... A to nie jest w życiu najważniejsze .
środa, 4 lipca 2012
Post Agaty
.... tak bardzo plakalam czytając dzisiejszy post Agaty, przed oczyma mam ja jak lulala Sandrusie cała noc ,jak Sandrusia strasznie wolała o pomoc, mamusiu kocham cię . Widzę Agate siedząca na łóżku trzymająca Sandrusie .... lezalam obok lozka Sandrusi płaczac z bezsilności ze ta kruszynka tak bardzo musi cierpieć . Czułam ze nie jest obrze już na samym początku kiedy lekarz mówił ze to brzuszek musi ja boleć....zapalone było światło stałam Kolo łóżka , widziałam dziewczynkę , która bardzo cierpi , której ból sie nasila z każda kolejna chwila, dziewczynkę która mimo tego wszystkiego cały czas mówiła mamusiu kocham cię , polulaj mnie... Mamusiu, mamusiu.... tak jakby albo nie słyszała , albo nie widziała swojej mamy która trzymała ja na rękach , tylko lulanie i przytulanie pomagalo .... w jej organizmie działo sie coś czego lekarze nie potrafili wytłumaczyć , wydaje mi sie ze Agata czuła co sie dzieje i pomogła wtedy Sandrusi najlepiej jak tylko mogła .... Nad ranem Sandrusia trochę sie uspokoiła obie poszły spać po tej ciężkiej nocy. Nie długo jednak spaly obudziła nas Sandrusia prezaca sie na łóżku .... Pobieglam do Dyzurki lekarskiej po lekarza ... była Niesyto na dyżurze powiedziała zimnym , a nawet obojetnym głosem " zaraz przyjdę , jej mama wiedziała ze nie obiecywalismy ze będzie dobrze" .... Wredna suka , mimo iż uważam ze nie jest złym lekarzem nie powinna mieć kontaktu z rodzicami nie chce i nie potrafi z nimi rozmawiać , nie wypełnia na czas dokumentów i wogole - szkoda słów . Pielęgniarki przygotowały izolatke i przenieśli Sandrusie do izolatki. Nigdy nie zapomnę tej nocy a głos Sandrusi z tego dnia i z dnia wcześniejszego będzie mi towarzyszył już zawsze , choćby dlatego ze przy nich wtedy byłam ... choć tak naprawdę powodów jest znacznie wiecej.
poniedziałek, 2 lipca 2012
2.07.2012
... Dziś duzo pisać nie będę , chciałabym położyć sie spac chociaz raz przed 12:), byłam z Natalka w szpitalu na opatrunek, przeplukanie wejścia i morfologie, a ponieważ obiecalam jej ze zapytam lekarza prowadzącego o wyciągnięcie wejścia centralnego zagladnelam na oddział pierwszy... Duzo znajomych osób spotkałam , a nie powinno już ich tam być powinni tak jak my przyjść i wyjść . Nie chciałam wchodzić w szczegóły , ale nie dało sie przerwać rozmowy ,ich przemyslenia i zmęczenie bylo widoczne golym okiem i dobrze je pamietam . Widząc mnie i Natalke tak jakby nabrali sił ze to już całkiem niedługo do tego by u nich tez było tak dobrze jak u nas .... Cieszę sie ze mogłam pomoc sama rozmowa , bo sama dobrze pamietam jak to było w tych ostatnich dniach kiedy człowiek myślał już o wyjściu a tu jak na złość coś sie wydłużalo. A teraz kiedy jest ciepło jest jeszcze gorzej. Wracając do wejścia centralnego to należy w poradni postarać sie o skierowanie do chirurga i tyle , czekać na wyznaczony termin , które podobno są bardzo odległe dlatego jutro jadę do poradni dowiedzieć sie co i jak . Pamietam jak dziś kiedy Agata opowiadała mi o tym ze nie czekała na wyciągnięcie wejścia Sandrusi i dzięki temu mogła zabrać ja wszędzie ... Nigdy tak naprawdę nie wiadomo co nas czeka dlatego nie chce marnować czasu i odmawiać Natalce takich rzeczy jak pojechanie nad wodę i poplywanie bo wiem jak bardzo to lubi:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)