poniedziałek, 9 lipca 2012

Dwa tygodnie chemi podtrzymujacej za nami dziś popołudniu jedziemy do szpitala na zmianę opatrunku i morfologie , bardzo bym chciała załatwić kwestie tego terminu na wyciągnięcie wejścia centralnego. Głowę mam zaprzatana praca Duzy ruch w pracy a doba tylko ma 24 godziny. Coraz częściej jednak udaje nam sie znaleść czas na to by pobyć z dziećmi i najzwyczajniej nic nie robić ... w Krakowie przy dawnym hotelu forum jest prawdziwa plaza z super lezakami i kawiarnia , która oddaje klimat nadmorkiej miejscowości ... Teraz wiem gdzie będę przychodzić zrelaksować sie zwłaszcza za lokal jest tak duzy ze nawet jak jest duzo osób to i tak jest wrażenie ze jest ich mało :)

sobota, 7 lipca 2012

Post do Malgosi L

Ten post specjalnie pisany jest dla jednej Pani , która wykorzystując swoją sytuacje zyciowa i niepowodzenia oraz rozterki życiowe próbuje przysłonic swoje oszustwa. Nie mam czasu aby zajmować sie kimś kto sam pogrąża sie w swojej głupocie , bo są sprawy ważne i mniej ważne . Nauczyłam sie ze życie prywatne ludzi których łączy jakikolwiek interes nie powinien mieć wpływu na podejmowane decyzje. Nie rozumie jak można narazić kogoś na stratę finansowa , oszukać okraść i mieć tupet by wchodzić na bloga i wypisywać takie rzeczy. Nabralam sie na Pani trudna sytuacje życiowa dlatego dostała Pani możliwość wykazaniaa sie podobno w branży w której sie zna , warunki były jasne i na papierze którego do dnia dzisiejszego nie mam . Twierdzenie o nie wypłacenia pieniędzy przechodzi Pani możliwości bo zaliczkę na mieszkanie o która prosiła Pani ze łzami w oczach Pani ode mnie otrzymała , za Czesc która Pani sobie zakupiła zapłaciłam na co mam potwierdzenie ..... i jakby tego było mało wydzwania Pani po rożnych osobach dzwoniąc i wygadujac głupoty .... To dopiero żenada , która bawi mnie coraz bardziej. Nie można nawet złością sie na kogoś tak ograniczonego i liczącego , ze może znowu ktoś sie na to nabierze, tyle ze tym razem tak nie będzie. Dowody i świadkowie czekają , a jedyne co mnie powstrzymuje przed kopaniem leżącego to fakt ze sama sie Pani pogrąża . Nie bawi mnie znęcanie sie nad ludźmi takimi jak Pani i mimo ze straciłam przez Panią pieniądze ... To są tylko pieniądze. Mój błąd polega na tym , ze jeszcze czasami udaje mi sie nabrać na oszustwa ludzi , którzy swoją ciężka sytuacja wykorzystują dobroć innych. Od 28 czerwca minęło sporo czasu kończą sie pomysły na dziecinne psikusy. Jak to Pani ujęła rożne są punkty widzenia , szkoda ze zamiast przyznać sie do błędów i przede wszystkim rozmawiać szczerze zaczęła Pani prowadzić jak zwykle swój monolog , który jak zwykle miał pokazać ze mimo iż nie ma Pani racji to i tak twierdzi ze ma. To nie ja udawalam inteligentna stojąc 20 min przed drzwiami mając w ręce klucze i nie dzwoniąc mając telefon. Na moim blogu nie napiszesz już wiecej zadnej nie prawdziwej informacji i chce żebyśmy zrozumiały sie jasno wszystko ma swoje granice II mimo strat na które mnie Pani narazila mam na to by iść do sadu.Był tez gdzieś wątek o resocjalizacji proponuje zacząć od bliskiej Pani osoby, dla niego rownież mam ciekawe informacje.Sprowokowac sie napewno nie dam i z pewności nie wykorzystuje choroby swojego dziecka , nawet przez myśl mi to nie przechodzi . Pracuje cieżko nie po to by utrzymywać ludzi , którzy za darmo chcą pieniądze i nie maja pomysłu na swoje życie , wykorzystujac zaufanie ktore dostaje sie na wstepie polegajace na wolnej rece w podejmowaniu decyzji dotyczacej powierzonego obowiazku. Co do rzeczy , ktore mi Pani zarzuca odnosnie oszukiwania klientow korzystajacych z moich uslug i przypadkowosci klientow zagranicznych moge zapewnic ze obroty w firmie mowia same za siebie . Gdyby to co Pani napisala znalazlo odzwierciedlenie w rzeczywistosci to w dobie swiata , ktory nas otacza osoba , ktora czuje sie oszukana lub w jakikolwiek pokrzywdzona ma prawa z ktorych nie tyle co moze a powinna skorzystac . Na codzień od 14 lat pracuje i spotykam rożnych ludzi , w telefonie ponad 3000 tys kontaktów ludzi na których mogę liczyć i na pewno wynika to z zupełnie innych zachowań niż te które mi Pani zarzuca. Blog to jedyne miejsce w którym nie pozwolę by ktoś a już z pewnością obca mi osoba zakłócala spokój mojej duszy.... Mimo wszystko życzę powodzenia , ja urazu nie czuje bo straciłam tylko pieniądze .... A to nie jest w życiu najważniejsze .

środa, 4 lipca 2012

Post Agaty

.... tak bardzo plakalam czytając dzisiejszy post Agaty, przed oczyma mam ja jak lulala Sandrusie cała noc ,jak Sandrusia strasznie wolała o pomoc, mamusiu kocham cię . Widzę Agate siedząca na łóżku trzymająca Sandrusie .... lezalam obok lozka Sandrusi płaczac z bezsilności ze ta kruszynka tak bardzo musi cierpieć . Czułam ze nie jest obrze już na samym początku kiedy lekarz mówił ze to brzuszek musi ja boleć....zapalone było światło stałam Kolo łóżka , widziałam dziewczynkę , która bardzo cierpi , której ból sie nasila z każda kolejna chwila, dziewczynkę która mimo tego wszystkiego cały czas mówiła mamusiu kocham cię , polulaj mnie... Mamusiu, mamusiu.... tak jakby albo nie słyszała , albo nie widziała swojej mamy która trzymała ja na rękach , tylko lulanie i przytulanie pomagalo .... w jej organizmie działo sie coś czego lekarze nie potrafili wytłumaczyć , wydaje mi sie ze Agata czuła co sie dzieje i pomogła wtedy Sandrusi najlepiej jak tylko mogła .... Nad ranem Sandrusia trochę sie uspokoiła obie poszły spać po tej ciężkiej nocy. Nie długo jednak spaly obudziła nas Sandrusia prezaca sie na łóżku .... Pobieglam do Dyzurki lekarskiej po lekarza ... była Niesyto na dyżurze powiedziała zimnym , a nawet obojetnym głosem " zaraz przyjdę , jej mama wiedziała ze nie obiecywalismy ze będzie dobrze" .... Wredna suka , mimo iż uważam ze nie jest złym lekarzem nie powinna mieć kontaktu z rodzicami nie chce i nie potrafi z nimi rozmawiać , nie wypełnia na czas dokumentów i wogole - szkoda słów . Pielęgniarki przygotowały izolatke i przenieśli Sandrusie do izolatki. Nigdy nie zapomnę tej nocy a głos Sandrusi z tego dnia i z dnia wcześniejszego będzie mi towarzyszył już zawsze , choćby dlatego ze przy nich wtedy byłam ... choć tak naprawdę powodów jest znacznie wiecej.

poniedziałek, 2 lipca 2012

2.07.2012

... Dziś duzo pisać nie będę , chciałabym położyć sie spac chociaz raz przed 12:), byłam z Natalka w szpitalu na opatrunek, przeplukanie wejścia i morfologie, a ponieważ obiecalam jej ze zapytam lekarza prowadzącego o wyciągnięcie wejścia centralnego zagladnelam na oddział pierwszy... Duzo znajomych osób spotkałam , a nie powinno już ich tam być powinni tak jak my przyjść i wyjść . Nie chciałam wchodzić w szczegóły , ale nie dało sie przerwać rozmowy ,ich przemyslenia i zmęczenie bylo widoczne golym okiem i dobrze je pamietam . Widząc mnie i Natalke tak jakby nabrali sił ze to już całkiem niedługo do tego by u nich tez było tak dobrze jak u nas .... Cieszę sie ze mogłam pomoc sama rozmowa , bo sama dobrze pamietam jak to było w tych ostatnich dniach kiedy człowiek myślał już o wyjściu a tu jak na złość coś sie wydłużalo. A teraz kiedy jest ciepło jest jeszcze gorzej. Wracając do wejścia centralnego to należy w poradni postarać sie o skierowanie do chirurga i tyle , czekać na wyznaczony termin , które podobno są bardzo odległe dlatego jutro jadę do poradni dowiedzieć sie co i jak . Pamietam jak dziś kiedy Agata opowiadała mi o tym ze nie czekała na wyciągnięcie wejścia Sandrusi i dzięki temu mogła zabrać ja wszędzie ... Nigdy tak naprawdę nie wiadomo co nas czeka dlatego nie chce marnować czasu i odmawiać Natalce takich rzeczy jak pojechanie nad wodę i poplywanie bo wiem jak bardzo to lubi:)

wtorek, 26 czerwca 2012

26.06.2012

.... Ciężki dziś dzień za mną , duzo sie działo i sporo udało mi sie załatwić , niestety zakończenie niezbyt miłe , czeka mnie nie przespana kolejna noc . Hubertowi powychodzily jakieś hrostki na języku i buzke ma cała obolala do tego stopnia ze nie je i nie pije .... Pospane, biedak tak go boli ze jak już widzi ze z czymkwiek zbliżamy sie do buzi płacze ... jest taki kochany , dopiero od 15 min śpi i to w wózku nie ma szans na przeniesienie bo od razu płacze ... Zmieniając temat na ten który powoduje ze duża Czesc tu zagląda w nadzieji na informacje od naszej Kochanej Agaty , to tak prawdę mówiąc nie pytałam Agaty czy mogę coś napisać ... Prosiła żeby podziękować w jej imieniu za kwiaty za pamięć i za to ze z nią byliście i jesteście . Rozmawiałam z nią przez telefon bo nie udało mi sie jednak pojechać do Sandrusi i zobaczyć z Agata .... To najdrudniejszy okres , jaki może spotkać rodzica, nas wszystko potrzeba czasu , bo to jedyne lekarstwo które przychodzi mi do głowy ... Ona wie ze zaczekacie tyle ile będzie trzeba.... Wczoraj już prawie nad ranem kiedy obudzil mnie płacz małego tak zastanawiałem sie nad tym co Agata mogła by teraz napisać na swoim blogu , na co w tej chwili czekamy co sama bym w takiej chwili napisała .... Dajmy jej czas , który potrzebny jest z oswojeniem sie z ta trudna sytuacja i czekajmy bo kiedy nadejdzie czas i napisze.... Nie moze nas zabraknac .Pamietam jak kiedyś przez chwile przez pomyłkę na swoim blogu umieściła pusty post , chyba tyle teraz byłabym na jej miejscu w stanie napisać , po prostu otwarlabym nowy post przygotowałabym ręce do pisania i bardzo płakała nad ta klawiatura a pózniej opublikowała pusty post... Bo nie ma słów by opisać co w takich chwilach sie czuje .... Wtedy przy pustym poście czułam strach i obawy o Sandrusie dziś zrozumiałabym go bez konieczności pisania jakichkolwiek komentarzy , w tym pustym poście było by wszystko ....

poniedziałek, 25 czerwca 2012

25.06.2012

Przez nerwy oraz stres ostatnich dni zupełnie zapnialam ze dziś miałam rano zjawić sie w szpitalu z Natalia . Wizyta zupełnie kontrolna a jednocześnie rozpoczynająca kolejny i zarazem ostatni etap leczenia .... Dojechalysmy do szpitala ok 14 . Wyniki mamy dobre , choc omylkowwo nie zrobilysmy prob watroblwych Pani doktor przepisala nam Chemie ,i kazała od dziś ja podawać tak więc od dziś liczymy 74 tygodnie ,czyli 518 dni i koniec :):) zostały nam rownież 4 punkcje z czego pierwsza mamy 23 lipca ... Dopiero dziś zdałam sobie sprawę z tego ze wczoraj pierwszy raz byliśmy cała czwórka na wycieczce i spędziliśmy ze sobą cały dzień ... Hubert przez cały okres choroby Natalki odstawiony był na drugi plan , nie czułam tak silnego uczucia miłości matczynej ... Dopiero teraz zaczynam cieszyć sie z bycia jego mama i choć czasu nie mamy zbyt wiele staram sie spędzać z nim każda wolna chwile.. Dziś trochę sie przerazilam , kiedy zobaczyłam ile razy ludzie odwiedzili mój blog , zaczęłam go pisać dla samej siebie , a przez kilka wypowiedzi na blogu Agaty ... Zrobił sie tu tłum :).... Dostaje maile , dziękuje za nie bardzo , ale ja nie umie poprosić o pomoc a już napewno jej przyjąć .... ale zglosze sie do Was kiedy zacznę realizować swój plan i mam nadzieje ze wtedy sie do niego dolaczycie .... Gorąco pozdrawiam i cieszę sie ze wieniec sie podobał chciałam aby był najpiękniejszy , bo od naprawdę wspaniałych ludzi dla naprawdę wyjątkowej dziewczynki.... Dziękuje

sobota, 23 czerwca 2012

Pogrzeb Sandrusi

Kochani , minęły prawie trzy godziny od zakończenia pogrzebu a ja nie potrafię do siebie dojść .... Nawet nie wiem co napisać ręce nadal mi sie trzęsą ,bałam sie jechać autem...tak bardzo wszyscy plakalismy .... Msze poprzedziła chwila przed kościołem kiedy oczekiwalismy aż wniosą Sandrusie do kościoła , w tle piękna muzyka w oczach u wszystkich łzy ... Było tak duzo ludzi ... Nie umie złożyć sensownie zdania, w kościele było cieżko .... Pózniej kiedy przechodzilismy na cmentarz kiedy czułam delikatny wiatrek a niebo rozswiecalo słoneczko była chwila Aby nabrać powietrza i głęboko oddychać aby znaleść siły na najtrudniejsze chwile na cmentarzu .... Sandrusia napewno jest dumna z rodziców i braciszka to było śliczne pożegnanie ... Złożyłam kondolencje w swoim i w Waszym imieniu powiedziałam ze jesteście z nią i jej rodzina oraz poprosiłam ich syna aby dał rodzicom sile i powtarzał im jak bardzo ich kocha.... Dziękuje Wam w imieniu Agaty i jej rodziny , ze byliście myślami z nami o tej 13 ... ze byliście i dalej z nimi będziecie . Na szarfie napisane jest Dla Sandrusi...Aniołku jesteś w naszych sercach do końca świata i jeden dzień dużej - To słowa z orkiestry świątecznej pomocy , która rownież wspierała Sandrusie