czwartek, 2 sierpnia 2012

Moja Kochana Natalka


Dla niej warto żyć , to ona sprawia ze rano wstaje z uśmiechem . Ostatnio mowi do mnie tak "Mamo od Ciebie dostałam już gwiazdkę z nieba i słonia w karawce czego mogę chcieć wiecej ??? ".... I uśmiecha sie rzucając mi na szyje .:):):)


wtorek, 31 lipca 2012

Urodziny Natalki

.....urodziny uważam za udane, potwierdzają to buziaki mojej gwiazdeczki złożone nie tylko na policzku u mamy i taty ale wszystkich gości którzy na tej naszej uroczystości byli . .... W sobotę późnym popołudniem wyjechałam razem z Mariuszem do Konina , w jedna stronę zrobiliśmy ponad 400 kilometrów i to tylko po to by sfinalizować umowę , która mariusz żył przez te kilka ostatnich dni. Wymyślił sobie ze kupimy skuter wodny i pojedziemy nad nasze morze. Początkowo pomysł ten nie specjalnie mi sie podobał ale skoro sie uparł , nie chciałam sie kłócić i sprzeczac , bo pewnie nie podjelabym decyzji zakupu twierdząc ze zbyt duzo kasy i ze nie będziemy go wykorzystywać za często . Wyjechaliśmy z Krakowa o 19 na miejscu byliśmy o 23 :00, zmęczeni zalamalismy ręce . Pan który przesłał nam zdjęcia pokazujące stan faktyczny oklamal nas bo w kadlubie była dziura a jakby tego było mało on był tylko pośrednikiem a właścicielem jego kolega, który mimo ze był w p osiadaniu skutera nie dysponował żadnym dokumentem ze jest jego własnością . Po długiej rozmowie postanowili oddać nam pieniądze za paliwo. ...... Ruszylismy w powrotną drogę ,nie tylko zmęczeni ale zawiedzeni i oszukani . O trzeciej rano tak nas zmoglo ze zjechalismy na parking by na  chwile odpocząć . Rano przyjechaliśmy do Krakowa , szybkie zakupy na urodziny Natalki , która wyraźnie zaznaczyła ze najbardziej chciałaby jechać do domu do babci na grilla . Nie byliśmy co prawda u babci w domu ale w naszej restauracji i na ogródku kelnerzy razem z kucharzami przygotowali nam stoly i grilla .... Kiedy ja robiłam zakupy Mariusz namiętnie przegladal ogłoszenia na allegro i znalazl skuter jakies 90 km od krakowa - na moje nieszczescie wyedy przynajmniej tak mi sie wydawalo nie dosc ze facet odebral telefon to jeszcze dogadal sie z Mariuszem co do ceny i tacy zmeczeni pojechalismy . Tzn zgodzilam sie ze pojedziemy ale pod warunkiem ze ani slowem nie pisnie ze jest zmeczony i nie wyspany na urodzinach Natalki i ze przede wszystkim na nie zdazymy . O przygotowania urodzin bylam spokojna wiedzialam ze wszystko bedzie ok , a Nasi to czekanie na nas tez sie sprzydalo :):)... Od samego rana zzerala ja ciekawosc co dostanie w prezencie,  co bedzie robić  , i jak zdazymy wszystko przygotowac skoro jeszcze nas nie bylo itd ..... Byla tak bardzo szczesliwa jak sie dowiedziala ze bedzie grill i wszyscy ktorzy ja kochaja i na ktorych mogla liczyc przez ten ostani czas .... obsypana prezentami , usmiechnieta , zadowolona, szczesliwa zapomniala o szpitalu, chorobie i punkcjach . .... pomysł ze skuterem bardzo jej sie spodobał kiedy go zobaczyła poprosiła Mariusza aby ja na nim posadzil i powiedziała ze nie może sie już doczekać kiedy pojedziemy nad wodę . Zanim go kupiliśmy poplywalismy na nim na roznowie, bawilam sie swietnie, sprawiło mi to niesamowita przyjemność . Mimo ze nie plywalismy długo , żeby zdążyć na czas bardzo mi sie to spodobało i czekam z niecierpliwością kiedy uda nam sie pojechać tam lub gdzieś indziej by poszaleć na wodzie :).....                                                                                               ..... Bardzo dziękuje Wam za życzenia dla Natalki w swoim imieniu i samej solenizantki, która wie o Was i bardzo sie ucieszyła ze są na świecie ludzie , tacy jak WY. ...... Pytała jak to możliwe ze obcy ludzie , którzy jej nie znają , nigdy nie widzieli mogą wiedzieć ze właśnie teraz ma urodziny, i przejmują sie jej zdrowiem .......BARDZO DZIĘKUJEMY !!!!Moc Buziaczkow!!!

sobota, 28 lipca 2012

Wyjście ze szpitala już bez wejścia centralnego

.... Natalka otworzyła dzisiaj oczy o równej 8 , mamo ja już naprawdę nie mam wejścia , po co mi ten duzy plaster na szyji jak ja będę wyglądała jutro w sukience ..... Odpowiedziałam PRZEPIĘKNIE !!! .... Zapytała z uśmiechem - naprawdę ???- i mocno mnie przytulila.... O godzinie 10 byliśmy już w domu zostawiam ja z babcia i ciocia i pojechałam do pracy i dograc wszystkie szczegóły odnośnie jutrzejszego urodzinowego dnia mojej ukochanej , najukochanszej gwiazdeczki!!!!! Jeśli to czytacie to proszę trzymajcie kciuki aby udało mi sie sprawić aby ten jutrzejszy dzień był dla mojej córci najwspanialszym w życiu , taka nagroda za wszystkie jej cierpienia .... ja sama mam dla niej już kilka prezentów , ale ten który ja najbardziej ucieszy to dostanie nieco pózniej , już jej o tym zreszta powiedziałam . Ostatnio naprawialam samochód przesympatycznemu Panu samochód jak sie okazało jest zawodowym projektantem razem z Natalka stworzą suknie jej Marzen . Trzymajcie kciuki aby udało mi sie stanąć na wysokości zadania i żeby wszystko sie udalo!!!

Noc w szpitalu

.... dziś noc na krześle przy łóżku Natalki, na oddziale na którym jesteśmy do jutra niestety nie można przynosić żadnych lezakow:(:(...miałam nadzieje , ze skoro w dzień przed operacja była taka dzielna to zostanie w szpitalu na noc sama , ale niestety nie było nawet mowy żebym mogła jechać do domu. Nie chce sie nawet wyrażać na temat tego jak bolą mnie moje cztery litery już teraz....a do rana daleka jeszcze droga i jak narazie spać mi sie nie chce........Mimo swojej radości nie mogę nie myśleć o MAdzi i Agacie , kiedy znowu zobaczyłam kolejny wpis obrażający ja na blogu... aż sie we mnie zgotowalo. Smierć Sandrusi Kara??? za co za blond włosy, za makijaz czy może za to ze cieżko pracuje i chce swoim dzieciom dać wszystko co tylko może . Sama kiedyś zastanawilam sie jak dowiedziałam sie ze Natalka jest chora czy to nie jest jakaś przestroga lub kara , ale z drugiej strony dlaczego tak miałoby być ?? ....na codzień cieżko pracuje, mówię wszystkim prosto z mostu bez owijania w bawełnę co i jak i otaczam sie ludźmi którzy wiedza ze rożne rzeczy mogę dla nich zrobić i staram sie nie zostawiać nikogo w potrzebie. Chociaz zdazylo mi sie komus pomoc i zostac jednoczesnie przez ta osobe oszukana.To ze ktoś twardo dąży do wytyczonych sobie celi i głośno mowi to co uważa lub wyróżnia sie z tłumu i ma swoje zdanie prawie zawsze wiaze sie z tym ze znajdzie sie taka osoba , która będzie starała sie delikatnie mowiac namieszac . Nie warto przejmować sie takimi ludźmi i podnosić sobie ciśnienie. Nie oznacza to jednak ze należy zostawić to bez reakcji , zupełnie na luzie pokazać ze za własne słowa czyny ponosi sie konsekwencje.

piątek, 27 lipca 2012

Pierwsza z czterech ostatnich punkcji i dzisiejszy zabieg operacyjny

.....w zasadzie to ten post zaczęłam pisać juz w poniedziałek po punkcji ale skończyć jakoś czasu nie było. Uzywalam w nim określeń dzisiaj ,wczoraj itd więc gdybym go dzis opublikowała byłby mało wiarygodny..... Wymazalam i napisałam go jeszcze raz , chociaz napewno jest zupełnie inaczej napisany ...... Poniedzialkowa punkcja przebiegła sprawnie , Natalka mimo strachu który ja ogarnął podczas drogi do szpitala na samej juz punkcji była w dobrym humorze ,a leki zadziałały tak ze miała głupawe i było naprawdę wesoło. Tydzień minął szybko tak naprawde to nie mialysmy czasu na denerwowanie sie dzisiejszym zabiegiem ... Lekarz chirurg i anastezjolog powiedzieli mi ze jak długo pracują w szpitalu tak nigdyim sie nie zdarzyło aby dziecko samo z uśmiechem na buzi wbiegalo na sale operacyjna......kiedy doszlysmy do miejsca gdzie nie mogłam iść już dalej Natalka pocalowala mnie , przytulila ... Powiedziała ze mnie kocha i odwróciła sie podskalujac z uśmiechem i mówiąc głośno "podoba mi sie to szaleństwo ".. mimo zdenerwowania związanego z zabiegiem odetchnelam widząc ja taka uśmiechnięta , wiedziałam ze jak sie obudzi będzie dobrze bo ma swój ukochany kocyk i kotka.Operacja trwała kruciutko razem z przejechaniem na sale pooperacyjna ok godziny z piętnaście minut była na tej sali bo rozplakala sie za mną .... Już razem ze mną przewieziona została na oddział dzienny chirurgi ... Teraz śpi , cieszę sie bardzo ze mamy to już za sobą , ze jutro nas wypisza do domu i ze w niedziele będziemy świętować jej urodziny .

piątek, 20 lipca 2012

Post do i o takich jak Soltysowiczanka

....jak codzień wlaczylam w biurze komputer i otworzyłam stronę blogu Agaty , słowami chyba nie opisze tego co czułam kiedy przeczytałam wpis w którym nie tylko ktoś obraza Agate ale w tak okrutny sposób pisze o dziecku , wspaniałej dziewczynce , która w tak wielkich cierpieniach umierala. Miałam nie komentować wpisów innych , tak sobie obiecalam ale nie mogłam nie napisać .... Poprostu to przechodzi ludzkie pojęcie jak wielka świnia bez taktu można być wchodząc na blog i pisać takie rzeczy. Znam duzo osób , na codzień z nimi pracuje , non stop kogoś poznaje choćby przelotnie. Mam nawet taka czarna listę osób których nie lubię z rożnych powodów , ale nigdy nie odważyłabym sie napisać tego co ta Wywloka napisała do Agaty,do nikogo nawet tzw największego wroga. Wiem jedno ze gdyby ta osoba wpadła w moje ręce mogłabym iść siedzieć za to co bym jej zobila. Dzieci w kłótniach rodziców , dorosłych są nie do ruszenia i nie pisze tego ot tak moja córka przyjaźni sie z dziewczynka mimo ze my dorośli jesteśmy mocno skloceni ze sobą . Poza tym pisanie w ten sposób o zmarłym dzieciatku które jeszcze nic złego na ziemi nie zdążyło zrobić a już musiało opuścić swoich rodziców ....tego nie napisał człowiek tylko jakaś menda, nie zaslugujaca na to by mówić o niej jak do człowieka .... Boli mnie to bardzo i tak sobie dochodzę do wniosku ze najlepiej dla Agaty byłoby gdyby prowadziła blog ale już wiecej nie publikowala postów . Pokazała swoją twarz, swoich bliskich , ludzie są nie tylko niesprawiedliwi ale zazdroszczą nie tylko sukcesów zawodowych i kasy ale rownież tego ze w tak wielkiej tragedii nie tylko Agata i jej rodzina mogą liczyć na siebie ale rownież na zupełnie obcych ludzi i nie wzięło sie to z nikad trzeba być dobrym człowiekiem żeby inni to zobaczyli, pokochali i przede wszystkim chcieli pomoc . Nie twierdze ze Agata jest idealna osoba bo przecież takich ludzi nie ma , to my tworzymy swoje własne ideały wiem ze kto nie ryzykuje i nic nie robi ten sie nie myli nie traci... na codzin doswiadczam rownież na swojej skórze tego typu zazdrość ludzi którzy nie zdolni są do niczego wiecej jak do bojczenia, ublizania, obrazania, i wymyślania na mój i mojej rodziny temat przeróżnych historii.Moje dzieci są dla mnie najważniejsze na świecie gdybym usłyszała takie słowa bezpośrednio od kogoś jak jestem kobieta tak rzuciłabym sie z pazurami do bicia. W tym przypadku ktoś nie tylko bardzo zle postąpił ale rowniez na tyle głupio ze po IP komputera zlokalizowanie i ustalenie kto to zrobił jest tak proste , a konsekwencje tak wielkie , ze życzę wyroku i powodzenia w życiu .