sobota, 26 stycznia 2013

urlop

...nawet nie chcę sie zastanawiać ile błędnych decyzji podjęłam w życiu, jak każda z nich była konsekwencją kolejnych ktore mnie spotykały i będa spotykać w dalszym życiu. To zadziwiająco przerażające ile wersji zycia mogłoby nas spotkac gdybyśmy wzieli pod uwagę każdą decyzję, którą podejmujemy każdego dnia...dziś podjęłam kolejną....mało odpowiedzialnie , biorąc pod uwagę nie pozalatwiane sprawy....wykupiłam wakacje.... EGIPT..... hmmmm już czuję piasek,morze i 22 stopnie ciepła. o godzinie 21 wróciłam do domu i poinformowałam Natalkę że 14 lutego lecimy i to na dwa tygodnie .....dzis cieszę się samym faktem, bo pewnie się okarze ,że w między czasie znowu coś sie urodzi i znowu bedę miała wątpliwości lub wyrzuty....spore kłopoty w pracy , stare sprawy ciągnące się w sądzie ,brak odpowiedzialnych ludzi w firmie i zastanawianie sie czy to dobry pomysł jechać z Natalka na tak długo....własnie teraz zdałam sobie sprawe z tego ,że 21 mamy wizytę w szpitalu ....czyli musze ją przełożyć na później....ale trochę mi lepiej bo wiem, że juz niedługo bedę nic nie robić:):)...trudne do pomyślenia a co dopiero do zrobienia. Teraz musze wszystkiego dopilnować i pozalatwiac tak aby nic mnie nie zaskoczyło niemiło po powrocie. Ps. to ostatnia szansa zebym sie dogadala z Mariuszem, w przeciwnym razie rozstaje sie z nim bo mam juz dość, a coraz częściej się mijamy w celach i planach na przyszłość.

5 komentarzy:

  1. Nie powinnam się pewnie w tym temacie wypowiadać ale powiem co chciałam bo znam Natalkę :)
    Ja bałabym się zabrać dziecko po chorobie do Egiptu. Słyszałam od wielu osób że są w tych rejonach egzotyczne bakterie które potrafią spowodować właśnie takie onkologiczne gówno.
    Czytałaś napewno lub słyszałaś że Sztur zachorował właśnie na wakacjach w Egipcie, paniętasz tego małego chłopczyka nie pamiętam jak miał na imię wiem że na nazwisko Baka , był już zdrowy wyleczony z białaczki a z Egiptu wrócił z nawrotem i to chłoniaka. Sama byłam kiedyś w Egipcie ze swoim dzieckiem i teraz sobie wyrzucam że może gdybym jej tam nie zabrała byż może by nie zachorowała.
    Wiem dzisiaj że żadna siła by mnie tam już nie zaciągnęła.

    OdpowiedzUsuń
  2. ....przez chwile po przeczytaniu Twojej wypowiedzi serce podskoczyło mi do gardła....ale później przy dłuższym zastanowieniu....egipt tu nie ma nic z tym wspólnego bo chorują również Ci którzy w nim nie byli. Nie wiemy skąd tak na prawdę to cholerstwo się bierze..... Za nim Natalka wylądowała w szpitalu w listopadzie 2011 r wykupiliśmy na grudzien wczasy w egipcie, które odwołaliśmy ze względu na chorobe Natalki, od tamtej chwili czekaliśmy na ten wyjazd jak na lekarstwo, nie umiałabym tam jechać i jej nie zabrać....usłyszalabym coś w stylu JESTEŚ NAJGORSZĄ MAMĄ ŚWIATA.......

    ....nie tak dawno biłam się z myślą czy posyłać ją normalnie do szkoły czy powinna mieć indywidualny tok nauczania tak jak wszystkie inne dzieci leczące sie na oddziale....nie spałam po nocach, biłam się sama w sobie ...dziś nie żałuję ,że chodzi normalnie do szkoły ....choć przyznam szczerze ,że kazdego dnia martwię sie czy wszystko bedzie ok.....i tak juz będzie do końca mojego życia.....

    Dzieci wracaja z nawrotami do szpitala , ale nikt niestety z nas nie wie tak na prawdę dlaczego i co jest powodem tego wszystkiego. Wiem ,że nawet nie wychodząc z domu można sobie zrobić krzywdę, że ci co nie palą umieraja na raka wcześniej niż ci co palą jednego papierosa za drugim, moja teściowa chora na raka pije i czuje się lepiej niż ci którzy zyją zdrowo i wszystko robią by być zdrowym i jak najdłużej żyć......Dlaczego tak jest???

    Mam nadzieję,że będą to udane i wpełni zasłużone wakacje :), pozdrawiam i dziękuję za szczerość .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. lekarz wyraził zgodę na wyjazd...

      Usuń
  3. Napewno będą to Wasze najpiękniejsze wakacje bo będziecie się sobą delektować jak nigdy wcześniej. Takie przejścia w życiu jakie mieliście powodują że na życie patrzy się już zupełnie inaczej.
    A chłopy jak to chłopy , jak rozmawiam z koleżankami to większość marudzi na swoich.
    Ja mam wrażenie że mój mąż jest inny w weekend a w poniedziałek ubiera jakąś maskę i ja go nie poznaję :)Jak już jestem totalnie wkurzona na niego pod koniec tygodnia to przychodzi weekend i on ściąga maskę :)
    Ale tak naprawdę to wiesz nie ma żeczy nie do rozwiązania , jeżeli to tylko nie jest choroba i to tak ciężka jaką przeszły nasze dzieci to wszystko inne da sie rozwiązać. Nawet jeżeli miało by to być rozstanie . Jeśli jesteście sobie przeznaczeni to będziecie razem ! A jeżeli nie to będziesz się frustrować aż osiwiejesz :) Życie jest jedno , jesteś młoda piękna , bądź szczęśliwa wtedy Twoje dzieci też będą szczęśliwe !
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... Porównanie z maskami - genialne!! Dziękuje i pozdrawiam

      Usuń